środa, 17 lipca 2013

*1* What was before..

 Ellie 's heart


Po ciężkim dniu spędzonym za barem, naprawdę nie miałam ochoty na nic.
Krótki zimowy dzień ciągnął się dziś całą wieczność i pod koniec traciłam już nadzieję,
że kiedykolwiek urwę się z pracy. W domu czekało na mnie mnóstwo rzeczy do zrobienia,
a czas biegł coraz szybciej.
Jak dotarłam do domu przez te ogromne zaspy?
Byłam tak zmęczona, że ciężko to wspominam.
Pamiętam tylko, że wróciłam do domu i spotkało mnie coś niezwykłego.

- Ellie, pozwól na moment! - Usłyszałam głos mamy. Próbowała oderwać mnie od tak banalnego zajęcia, jakim było gapienie się przez okno.
- Naprawdę nie wiesz, co dzieje się za płotem? - Upewniłam się jeszcze. Znalazłam się w salonie, gdzie mama i moi młodsi bracia szykowali bombki, by rozwiesić je na pachnących gałązkach jodły. Zabrałam się do polerowania ozdób choinkowych razem z mamą.
Mama pokręciła głową.
- Od rana jakiś rumor.. - Wytłumaczyła. - Przecież wprowadzili się tak niedawno.. Może coś remontują?
Obie z mamą zamilkłyśmy, zadumane. Ciszę przerwał odgłos tłuczonej bombki i płacz chłopców, którzy zaczęli obwiniać siebie o stłuczoną ozdobę.
- Chłopcy, cisza już! - Mama oderwała się od pracy i zajęła się chłopcami.
Również odłożyłam bombki na bok i podeszłam do okna.

Widziałam, jak podjeżdża jeden duży samochód. Wyładowany był bagażami - które wysypały się na śnieg zaraz po uchyleniu drzwi bagażnika - a na miejscu kierowcy siedziała pewna postać.
- Coś się dzieje, mamo. - Odwróciłam się, wołając mamę.
I wtedy cały śnieg na podwórku zaczął się topić.
Zobaczyłam jego.

1 komentarz: